Andersowcy w Iranie „wSieci Historii”

Ukazał się kwietniowy numer „wSieci Historia” w którym opublikowany został wywiad córki gen. Władysława Andersa min. Anny Marii Anders pt. „Polskie ślady w Iranie” w którym opisane są refleksie z podróży szlakiem Armii Andersa ewakuującej się przed 75. laty do Persji.  Rozmowę przeprowadził Tomasz Plaskota:

W Sieci Historia: Odwiedziła pani Iran 75 lat po tym, jak pani Ojciec, gen. Władysław Anders, ewakuował tam z Sowietów ponad 120 tysięcy żołnierzy i cywilów uratowanych od strasznej śmierci w łagrach. Co pani czuła odwiedzając miejsca, w których przed 75 laty przebywał pani Ojciec?

To było dla mnie niesamowite przeżycie. Pojechałam do Iranu na zaproszenie irańskiego ministra spraw wewnętrznych Abdoreza Rahmani Fazli, który gościł w Polsce wiosną 2016 r. Mówił, że w jego Ojczyźnie, pobyt Polaków w czasie II wojny światowej jest ciągle żywy, a nazwisko Anders ciągle pamiętane. To ostatecznie zachęciło mnie do przyjęcia zaproszenia.

Wizyta miała dwa aspekty, rocznicowy i polityczny. Odwiedziłam dwa cmentarze, na których spoczywają Polacy, którzy wyszli z armią mojego Ojca z Sowietów, w Teheranie i w Isfahanie. Przerażające jest to, że w Teheranie spoczywa dwa tysiące Polaków – dwa razy więcej niż na cmentarzu wojennym pod Monte Cassino! Przeżyli pobyt na nieludzkiej ziemi w Syberii, Kazachstanie, Uzbekistanie, ale nie dane im było przebyć dalszej drogi z armią Andersa. Wycieńczył ich głód, choroby, zmiana klimatu. Tu tez swój szlak nadziei zakończył Wacław Siedzik – ojciec ppr. Danuty Siedzikówny „Inki”. Zmarł w 1943 r. jako komendant obozu cywilnego w Teheranie. Tak jak inni nie przeżył powtórnego zesłania, bo był też zesłańcem za czasów carskich. Z kolei w Isfahanie znajduje się niewielka kwatera polska na cmentarzu ormiańskim, gdzie znajduje się dziewiętnaście polskich grobów w tym i noworodki. Widać, że opieka jaką otoczono w Persji polskie dzieci, które tu – ze względu na lepszy klimat – znalazły schronienie, uchroniła wiele z nich od śmierci. Na terenie tej kwatery znajduje się też jeden z najstarszych polskich grobów w Iranie posła Tadeusza Mironowicza wysłannika króla Jana III Sobieskiego do Persji, który zmarł tu w 1686 r.

Dziękowałam Irańczykom za pamięć i opiekę nad polskimi cmentarzami, bo są zachowane w dobrym stanie – w dużo lepszym niż w Rosji czy Uzbekistanie. Część grobów była przed naszą wizytą została umyta. Nasz ambasador opowiadał mi, że co jakiś czas pojawiają się głosy, by zlikwidować polskie cmentarze, jednak kiedy mówimy Irańczykom, że tam są pochowani polscy bohaterowie, temat znika.

Czy pamięć o Polakach, którzy znaleźli tam podczas II wojny światowej schronienie jest jeszcze żywa w Iranie?

Bardzo żywa, dla mnie to było zaskakujące, bo w Iranie mieszka garstka naszych rodaków, drugą Ojczyznę znalazło tam zaledwie stu Polaków. Mama opowiadała mi, iż w 1942 roku Irańczycy z wielką serdecznością przyjmowali Polaków i muszę powiedzieć, że to się nie zmieniło do dziś. Zostaliśmy nad wyraz miło przyjęci, nieomal wszyscy wspominali pobyt Armii Andersa i dobre relacje jakie wówczas nawiązane zostały z Polakami. Na spotkaniu po mszy św. w jednym z teherańskich kościołów, a także w ambasadzie polskiej w Teheranie przyszło wielu młodych ludzi, którzy osiedlili się w Iranie. Jedni w sprawach biznesowych, inni po prostu ożenili się, a jeszcze inni pochodzą z mieszanych, polsko-irańskich, małżeństw. Są też i polscy sportowcy. Jednym z nich, którego poznałam jest siatkarz teherańskiego klubu Sarmayeh Bank Volleyball Club – Łukasz Żygadło.

Podczas wizyty w Iranie spotkała się pani z Polkami, które trafiły do Iranu z armią pani ojca. Jaka jest ich historia? Co sprawiło, że Iran stał się ich drugą ojczyzną?

Z tego co wiem, to żyją tam jeszcze cztery panie, który wyszły z Syberii z Armią Andersa. Trzy z nich miałam teraz przyjemność poznać. Była to Helena Stelmach, Eleonora Barska i Henryka Lewczyńska Alishan. Czwarta – Maria Bajdan – mieszka poza Teheranem. Ich rodzice na ogół zmarli na Syberii, one zaś zostały w Iranie i wyszły tam za mąż. Takich kobiet w końcu lat czterdziestych minionego wieku była ponad setka. Dziś żyją już ostatnie z nich, choć pamięć o Polsce i Polakach żyje nie tylko w ich rodzinach ale również wśród ich sąsiadów, znajomych, a także innych Irańczyków, którzy o Armii Andersa słyszeli. Takich osób jest nie mało.

Jakie ślady, poza cmentarzami, świadczą o obecności Polskich Siłach Zbrojnych w Iranie w latach czterdziestych XX wieku?

Musimy pamiętać, że obecny Teheran bardzo się zmienił i niewiele zostało z tego miasta jakie witało Armię Andersa w 1942 roku. Dość wspomnieć, iż wówczas liczył niespełna 2 mln mieszkańców, a dziś to potężna aglomeracja licząca 17 mln ludzi! Wraz z rozbudową i zmianami politycznymi wyburzano stare dzielnice. Trudno było by dziś odnaleźć ślady po Polakach z lat wojny. Wiele artefaktów zachowało się jednak po Polakach osiedlających się w Iranie w polskiej ambasadzie.

Warto też wspomnieć, iż w Teheranie jest skwer oraz ulica Warszawska. Niestety, mimo, iż przed wojna była w Warszawie ulica Teherańska, dziś takiej ulicy nie ma.

W Isfahanie zachował się tzw. „polska kaplica”, gdzie znajduje się tablica wotywna z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, ufundowana przez uchodźców polskich jako wotum dziękczynne za ocalenie. Napis na tablicy głosi: ” 1942 – 1943; Dzieci Polski w tej kaplicy; składały hołd Bogarodzicy; za ocalenie w latach wygnania; Iran – Esfahan.” Kaplicą opiekują się dwie siostry szarytki. W Isfachanie były też kiedyś siostry nazaretanki, które prowadziły Ochronkę im. Saperów Karpackich i szkołę powszechną dla 70 polskich sierot. Jest też w Isfahanie przepiękny kościół ormiański do którego uczęszczały na nabożeństwa polskie dzieci. Zachowało się też tu kilka budynków, które kiedyś były polskimi domami i szkołami, a dziś należą do osób prywatnych osób lub mieści się w nich Akademia Sztuk Pięknych. Później wiele z tych dzieci znalazło schronienie w brytyjskich koloniach w Afryce w Nowej Zelandii czy Australii. Isfahan to przepiękne, egzotyczne i fascynujące miejsce, warte odwiedzenia. Pamięć o Polakach w Isfahanie wciąż jest żywa i miejscowy gubernator również o tym przypominał.

Polskę i Iran łączą długie stosunki dyplomatyczne. Czy ta tradycja będzie owocować wzajemną współpracą?

Stosunki dyplomatyczne Polski z Iranem są bardzo długie, jedne z najdłuższych wśród krajów europejskich. Również polska orientalistyka jest jedną z najstarszych na Zachodzie. Niedawno obchodziliśmy 540-lecie nawiązania w roku 1474 stosunków dyplomatycznych. Podkreślał to na spotkaniu ze mną, minister kultury Iranu Reza Salehi Amiri, który zwracał uwagę, że jego państwu zależy na współpracy z Polską, bo nasze wzajemne stosunki przez kilkaset lat zawsze układały się bardzo dobrze, więc to wróży, że podobnie będzie w przyszłości. Podkreślał, że należy położyć nacisk na współpracę w sferze kultury, bo to może przynieść korzyści również w innych dziedzinach, np. w sferze gospodarczej, proponował założenie orkiestry polsko-irańskiej, teatru, produkcję filmów. Zgadzam się z tym, że kultura to dziedzina, która jest w stanie połączyć różne narody. Warto może wspomnieć przy tej okazji o planach reaktywacji słynnej „Cafe Polonia” – miejscu spotkań bohemy isfahańskiej co planuje przypomnieć specjalna wystawa Instytut Adama Mickiewicza. Natomiast minister spraw zagranicznych Majid Tacht Ravanchi proponował wymianę studentów. Spotkałam się również z Wiceprezydent Iranu panią Shahin-Dokht Molaverdi, która zajmuje się prawami kobiet i rodziny. Walczy z przemocą wobec kobiet w krajach islamskich oraz o ich prawa. Napisała kilka książek na ten temat w tym „Women in Iran”. Rozmawialiśmy o międzynarodowej grupie „Women in Parlament”, gdzie jako jedyna reprezentuję Polskę. Mam nadzieję, że będą mogła z nią współpracować w ramach tej organizacji. Pani Wiceprezydent mówiła, że trzeba jeszcze sto osiemdziesiąt lat, żeby kobiety w Iranie miały takie same prawa jak mężczyźni. Mogą jednak już dziś uczestniczyć w życiu publicznym jako parlamentarzystki, prowadzić przedsiębiorstwa, jeździć autami, zażądać i uzyskać rozwód. Noszą co prawda chusty, ale nie noszą burek, które – co ciekawe – są zakazane w Iranie.

Współpraca z Iranem wydaje się mieć w sobie ogromny potencjał.

Iran po trzydziestu latach embarga, szuka kontaktów politycznych i gospodarczych na arenie międzynarodowej. Polska ma duże szanse odegrać w tym ważną rolę, ze względu na dwa czynniki: leżymy w centrum Europy oraz mamy długie i bardzo dobre stosunki z Iranem, co sprawia, że irańskie władze patrzą na nas szczególnie przychylnie. Polskie województwa już współpracują z irańskimi regionami i ta współpraca daje bardzo pozytywne efekty. Do polski przybywają liczne delegacje z irańskich prowincji – m.in. z Khorassan i Khuzestan. Planujemy rozwijać te kontakty na poziomie lokalnym. Między innymi Łomża może być miastem bliźniaczym dla Jazdu. Irańczycy chcą nawiązać z Polskę szerszą współpracę w zakresie energetyki i wymiany handlowej. Polskie firmy zaczynają działać na tamtejszym rynku. Już dziś istnieje przedstawicielstwo „Ursusa”, jest też polski przedstawiciel firmy Bayer, trwają bliskie finału prace nad otworzeniem przedstawicielstwa Polskiej Agencji Inwestycji Zagranicznych. Również Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych odnotowuje aktywność polskich firm na tym kierunku. PLL LOT planuje otworzenie bezpośredniego połączenia lotniczego Warszawy z Teheranem. Z tego co wiem jedna z firm spod Białegostoku będzie budowała fabrykę w Iranie. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo również nawiązało współpracę w sektorze wydobywczym. Zaś LOTOS i Orlen rozpoczęły eksport irańskiej ropy do niedawno uruchomionego naftoportu. Współpraca gospodarcza niesie ze sobą ogromny potencjał, proszę pamiętać, że tam wielu rzeczy brakuje. Prawie trzydzieści lat obowiązywało embargo na eksport produktów do Iranu, a kapitału im nie brakuje, budżet nie powstaje z podatków, ale z funduszu surowcowego. Możemy stamtąd eksportować wszystkie surowce naturalne.

Jakie w Polsce będą uroczystości związane z 75 rocznicą powstania armii generała Władysława Andersa i ewakuacją polskich żołnierzy i cywilów z Sowietów?

Podczas spotkania z ministra spraw wewnętrznych Iranu zasugerowałam mu, żeby poczta irańska, podobnie jak to zrobiła Poczta Polska wydała znaczek upamiętniający 75 rocznicę powstania generała Władysława Andersa. Usłyszeliśmy dużą przychylność ze strony naszych irańskich rozmówców dla tego projektu. Rozmawialiśmy też o wspólnej produkcji filmu dokumentalnego opowiadającego o tamtych wydarzeniach, a także o wystawie „Armia Andersa – Szlak Nadziei” w języku perskim i angielskim, która byłaby pokazana w największych miastach Iranu. W Warszawie zaś planujemy, by taka wystawa mogła być umieszczona w galerii letniej na płocie Muzeum Łoazienkowskim. Również Instytut Adama Mickiewicza planuje wystawy w 75. rocznicę obecności dzieci polskich w Isfahanie. Mamy też nadzieję zapoczątkować powstanie publikacji o tzw. miejscach polskich i polonikach na terenie Iranu.

Rozmawiał Tomasz Plaskota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując przeglądanie tej strony, domyślnie akceptujesz użycie ciasteczek tzw. cookies. więcej...

Ustawienia cookie na tej stronie są ustawione domyślnie na "zezwalaj na pliki cookie", aby dać Ci najlepszy sposób przeglądania z możliwych. Jeśli w dalszym ciągu korzystasz z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub klikając na przycisk "Akceptuję", wyrażasz na to zgodę.

Zamknij