Odradzanie „PARADY” – zespołu Armii Andersa

W poniedziałek 11 września 2017 r. w warszawskim Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego przy ul. Jazdów 1, odbył się wieczór artystyczny, który był pierwszym krokiem odradzającej sie „Parady” zespołu artystycznego jaki został powołany przez gen. Władysława Andersa jeszcze w 1942 r. Wydarzenie, w którym przypomniano artystów-żołnierzy Armii Andersa oraz wręczono medale twórcom, podtrzymującym pamięć o dokonaniach swoich poprzedników, zorganizowała Fundacja „Dziedzictwo” we współpracy ze „Wspólnotą Andersa”, a patronat nad nim objęła Pani Prezydentowa Karolina Kaczorowska oraz min. Anna Maria Anders – córka gen. Władysława Andersa.
Wieczór rozpoczął się od wręczenia przez Szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych min. Jana Józefa Kasprzyka medali „Pro Patria” artystom zasłużonym w upamiętnianiu walk o niepodległość Rzeczpospolitej. „Te medale są wyrazem hołdu dla artystów i pisarki, którzy pamiętają – i nam nie pozwalają zapomnieć – o tamtych wspaniałych ludziach, którzy tworzyli kulturę w okresie, gdy ciężko było ją tworzyć. Od wielu lat starają się przypominać, że polska kultura niezwykle wzbogaciła polską drogę do niepodległości, że gdyby nie pieśni żołnierskie, poeci, artyści, towarzyszący zmaganiom o wolność, żołnierze nie mieliby takiego ducha, by zwyciężać”powiedział min. Kasprzyk. Jak podkreślił, dzięki artystom związanym z armią Andersa, żołnierzom generała „łatwiej było zdobywać m.in. Monte Casino”.
Następnie odbył się koncert szlagierów polskiej piosenki patriotycznej. Pieśni Feliksa Konarskiego, skomponowane do muzyki Henryka Warsa i Alfreda Schuetza odbył się w wykonaniu Zbigniewa Rymarza, Ewy Makomaskiej, Wojciecha Machnickiego, Piotra Bajtlika i Macieja Kłocińskiego, na który złożyły się utwory wykonywane przez artystów zespołu towarzyszącego Armii Generała Andersa na całym jej szlaku bojowym. Mozna było m.in. wysłuchać tak znane utwory jak „Może dzień, może rok” czy „Po mlecznej drodze”. Widowisko zakończyło wykonanie słynnego utworu „Czerwone maki” ze słowami Konarskiego i muzyką Alfreda Schuetza.
Niezwykłym punktem programu była projekcja niedawno odnalezionego i po raz pierwszy prezentowanego publicznie archiwalnego filmu dokumentalnego „Polish Parade” z 1943 r., w reżyserii Michała Waszyńskiego, opowiadającego o artystach, którzy przeszli szlak bojowy z Armią Generała Andersa, który zawierał kilka piosenek wykonywanych w całości m.in. przez Renatę Bogdańska oraz kilka doskonałych skeczów w wykonaniu artystów „Polish Parade”.

Ostatnim punktem wieczoru był panel dyskusyjny z udziałem ekspertów: Anny Kuligowskiej-Korzeniowskiej (przypomniała spotkanie, zorganizowane w 1992 r. na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, z udziałem kilkudziesięciu artystów, występujących w teatrach żołnierskich w czasie wojny, i tuż po niej), Anny Mieszkowskiej i Michała Pieńkowskiego. „To było spotkanie niebywałe – artystów dramatycznych i sporej grupy artystów kabaretowo-rewiowych; po tej drugiej stronie siedziała m.in. Irena Andersowa, i inni członkowie zespołów estradowych. Moją uwagę zwróciło to, że na tej sali toczyła się wojna o wartości, o to, kto ma prawo do pierwszeństwa w podtrzymaniu i przypominaniu teatrów emigracyjnych” – podkreśliła Kuligowska-Korzeniewska. Jak dodała Anna Mieszkowska, zachowany w archiwach film „jest tym cenniejszy, że zatrzymał dla nas, pokoleń, które tych czasów nie pamiętają, ludzi, których już nie ma. Ma nieprawdopodobną siłę wyrazu przez to, że pokazuje aktorów prawie niemówiących” .Jak wspomniała Mieszkowska, udało jej się osobiście poznać kilku artystów tamtego okresu, m.in. Gwidona Boruckiego. „Byłam w Londynie na dwóch jego koncertach. Takiego wzruszenia, jakie przeżyłam wtedy, gdy śpiewał „Czerwone maki” nie jestem w stanie sobie przypomnieć. To było coś nieprawdopodobnego – temperatura nastroju wzrastała z każdą jego opowieścią”.

Gościem Honorowym panelu była min. Anna Maria Anders, która podzieliła się garścią refleksji własnych wspomnień z domu rodzinnego w Londynie: „Kiedy ludzie mnie pytają, jak było w Anglii po wojnie, zawsze mówię o tej „małej Polsce”, którą Polacy wtedy stworzyli. Ten teatr był ich ogromnym szczęściem. Ja tych wszystkich ludzi znałam, kiedy mieszkałam w Londynie, a te piosenki były piosenkami mojej mamy, więc ciężko mi słuchać ich bez wzruszenia” .

Udostępnij przez:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując przeglądanie tej strony, domyślnie akceptujesz użycie ciasteczek tzw. cookies. więcej...

Ustawienia cookie na tej stronie są ustawione domyślnie na "zezwalaj na pliki cookie", aby dać Ci najlepszy sposób przeglądania z możliwych. Jeśli w dalszym ciągu korzystasz z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub klikając na przycisk "Akceptuję", wyrażasz na to zgodę.

Zamknij