Upamiętnienie Armii Andersa we Włoszech nad Metauro

W dniu 22 sierpnia 2017 r. we włoskiej miejscowości Montemaggiore al Mauro, córka gen. Władysława Andersa – min. Anna Maria Anders odsłonił tablicę upamietniającą wyzwolenie regionu przez „Armię Andersa”. Tablica powstała staraniem Stowarzyszenia Rodzin Polskich Kombatantów we Włoszech i Prezesa SRPK – pana Maurizia Nowaka, przy wsparciu Rady Miasta Montemaggiore al Mauro, której burmistrz oraz przedstawiciele uczestniczyli w uroczystości.

W kolejnym dniu min. Anders spotkała się z burmistrzem miasta Urbino , które również było wyzwolone przez 2 Korpus Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem gen. Władysława Andersa w sierpniu 1944 r. Odwiedziła również  Muzeum w ‚Palazzo Ducale’.

Gen. Władysław Anders w swej książce „Bez ostatniego rozdziału” poświęca bitwie o rzekę Metauro położoną na północ od Ancony (mniej więcej w połowie drogi do San Marino) cały rozdział:

Na froncie włoskim położenie było wówczas takie:
Ósma armia brytyjska, po przełamaniu 16–17 lipca oporu nieprzyjaciela na południe od Arezzo, posuwa się naprzód. W trudnym terenie ruch niezbyt szybki wskutek zniszczeń i zaminowań, dokonanych przez nieprzyjaciela, oraz szczególnie zaciętego oporu na kierunku Florencja.
Piąta armia amerykańska zdobyła 18 lipca port Livorno i osiągnęła rzekę Arno na szerokości swego odcinka.
Dwudziestego drugiego lipca francuski korpus ekspedycyjny, liczący ponad pięć wielkich jednostek, wycofany z odcinka 5. armii amerykańskiej, dla przygotowania inwazji na południową Francję. Wskutek tego odcinek frontu 8. armii poszerzono.
Oddziały sprzymierzonych zbliżały się do pozycji obronnych, tzw. linii Gotów, która biegła przez Pesaro – wzdłuż rzeki Foglia–Sasso Corvaro–Bagno–Scarperia–Pistoja z południowym odgałęzieniem na zachodzie z rejonu Bagno przez Pontasieve i dalej wzdłuż rzeki Arno. Był to pas terenu o głębokości około 6 km z rozbudowanymi stanowiska¬mi piechoty i broni wspierającej, zabezpieczony przeszkodami przeciwczołgowymi i polami minowymi. Umocnienia budowała organizacja Todta.
Według planu dowództwa sprzymierzonych, 8. armia miała uderzyć dwoma korpusami po obu stronach Florencji dla opanowania wzniesień na północ od tego miasta, 5. armia miała opanować rejon Pistoi. Następnie przewidywane było dalsze działanie obu armii w kierunku na Bolonię. Na odcinku adriatyckim pozorowanie natarcia wzdłuż wybrzeża miało zmylić nieprzyjaciela co do kierunku głównego uderzenia.
Zadaniem 2. Korpusu Polskiego było aktywnością na odcinku adriatyckim pozorować, że działają tu znaczniejsze siły i że tędy pójdzie uderzenie na linię Gotów, oraz zabezpieczyć drogę nr 76 z portu Ancona przez Jesi–Fabriano–Foligno na tyły 8. armii jako drogi zaopatrzenia tej armii.
Już w końcowej fazie bitwy o Anconę zarządziłem zorganizowanie w każdej dywizji oddziału wydzielonego, złożonego z pułku rozpoznawczego, baonu piechoty, pułku artylerii lekkiej, dyonu artylerii ciężkiej, szwadronu czołgów, saperów i łączności. Te oddziały wydzielone otrzymały zadanie pościgu, utrzymania styczności z nieprzyjacielem i rozpoznania. Spełniały one również rolę ubezpieczenia całości sił Korpusu, które potrzebowały trochę czasu na uporządkowanie, uzupełnienie sprzętu i amunicji, wcielenie pierwszych uzupełnień i przerzucenie zaopatrzenia na port Anconę.
Oddziały, wydzielone 20 lipca, przekroczyły rzekę Essimo przez własne przedmościa, lecz natknęły się na opór nieprzyjaciela na grzbietach górskich przed rzeką Misa. Po kilku dniach nieprzyjaciel odskoczył na północny brzeg tej rzeki, a następnie w nocy z 3 na 4 sierpnia wycofał się na grzbiet górski między rzekami Misa i Cesano, na którym osadził się mocniej. Okres ten wypełniały ożywione walki rozpoznawcze, wspierane artylerią, zwłaszcza dalekonośną i najcięższą. Oddziały wydzielone były stopniowo wzmacniane, a do 26 lipca na odcinek weszły obie dywizje.
Rozwinięcie Korpusu w działaniu na pozycje obronne nieprzyjaciela na linii na południowym brzegu rzeki Cesano było następujące:
– na prawym skrzydle nad morzem 3. dywizja strzelców karpackich od Senigalia do Ronticelli;
– w środku 5. kresowa dywizja piechoty swym gros na kierunku Castel Colonna, Ripe, Brugnetto oraz 12. pułk ułanów podolskich nad rzeką Nepola;
– na lewym skrzydle korpus włoski w Ostra Vetere–Barbara–Montate;
– dalej na zachód Banda Maiella w Arcevia i Pitichio, jeszcze dalej na zachód wzmocniony pułk ułanów karpackich na linii Morillo–Cantiano.
To poszerzenie odcinka 2. Korpusu Polskiego do 65 km w linii prostej pozwoliło na zgrupowanie większych sił 8. armii na kierunku Florencji, natomiast zmuszało dowództwo Korpusu, przy braku odwodów, do ostrożnego działania o ograniczonym zasięgu.
Przed sobą mieliśmy na odcinku nadmorskim niemiecką 278. dywizję piechoty, wzmocnioną znaczniejszymi uzupełnieniami oraz przydziałem dwóch dyonów dział szturmowych, większej ilości moździerzy i broni przeciwpancernej. Przed korpusem włoskim i Bandą Maiella była rozciągnięta niemiecka 71. dywizja piechoty. Na skrzydle zachodnim mieliśmy przed sobą oddziały niemieckiej 5. dywizji górskiej.
Postanowiłem wykonać natarcie w celu przełamania obrony nieprzyjaciela na grzbiecie Scapezzano–Monterado. Działanie to pozwalało na skupienie sił, ponieważ obie dywizje nacierały swymi wewnętrznymi skrzydłami. Przewagę zapewniało nam użycie całej artylerii i lotnictwa na tym odcinku.
Natarcie ruszyło 9 sierpnia rano i po zaciętych walkach z twardo siedzącym nieprzyjacielem doprowadziło do zajęcia nakazanych przedmiotów. Silne natarcie nieprzyjaciela z działami szturmowymi odparto przy doskonałym współdziałaniu czołgów z piechotą. Bitwa została rozstrzygnięta w ciągu jednego dnia. Nieprzyjaciela odrzucono za rzekę Cesano, przy czym uchwycono małe przedmoście. Brak odwodów własnych i przygotowana przez nieprzyjaciela obrona na północnym brzegu rzeki nie pozwoliły przenieść bitwy za rzekę.
Odepchnięcie za rzekę niemieckiej 278. dywizji piechoty, która tę walkę okupiła znacznymi stratami w ludziach i w sprzęcie, zwłaszcza w działach szturmowych, zmusiło nieprzyjaciela do cofnięcia się także na odcinku korpusu włoskiego.
Trudności działań na środkowym, górskim odcinku frontu włoskiego skłoniły dowództwo frontu do zmiany planu działania przeciw linii Gotów. Obecnie główny wysiłek miał być skierowany na adriatycki odcinek frontu, tym bardziej że uruchomienie portu Ancona w pierwszych dniach sierpnia ułatwiało zaopatrzenie na tym odcinku.
Według nowego planu zadaniem 2. Korpusu Polskiego było zepchnąć nieprzyjaciela jak najszybciej poza rzekę Metauro, tj. na bezpośrednie przedpole linii Gotów, i przygotować na linii rzeki Metauro podstawy wyjściowe dla 1. korpusu kanadyjskiego i 5. korpusu brytyjskiego, które miały być wprowadzone na ten odcinek frontu.
W okresie od 13 do 17 sierpnia zluzowano korpus włoski doraźnie utworzonym zgrupowaniem pułków rozpoznawczych: karpackiego pułku ułanów, przybocznego królewskiego pułku kawalerii (Household Cavalry Regiment) i 12. pułku ułanów podolskich. Korpus włoski został przerzucony jeszcze dalej na zachód w Apeniny, gdzie zluzował 15. pułk ułanów poznańskich.
Przewidywaliśmy, że nieprzyjaciel będzie stawiał twardy opór między Cesano i Metauro i że wyzyskując grzbiety górskie, ugrupuje swą obronę głęboko. Zamierzałem obejść ją po przełamaniu na skrzydle i rzucić własne siły pancerne na tyły i komunikację nieprzyjaciela. Jako kierunek przełamania obrony wybrałem znajdujące się przed naszym prawym skrzydłem wzgórza na linii miejscowości Mondolfo–San Costanzo–Il Vicinato. Opanowanie tych wzgórz pozwoliłoby następnie działaniem po grzbiecie San Costanzo Montemaggiore, panującym nad doliną Metauro, zagrozić odcięciem nieprzyjaciela na zachód od miejsca przełamania obrony.
Ugrupowanie oddziałów do natarcia.
Natarcie przełamujące wykona 3. dywizja strzelców karpackich, wzmocniona 6. lwowską brygadą piechoty, 1. pułkiem ułanów krechowieckich, 4. pułkiem pancernym, dwoma pułkami artylerii lekkiej, przeciwpancernymi działami samobieżnymi i saperami, z zadaniem opanowania wzniesień San Costanzo–Il Vicinato, po czym wyzyskania powodzenia wprost na północ do rzeki Metauro. Wyzyskanie przełamania do oskrzydlenia nieprzyjaciela wzdłuż grzbietu San Costanzo–Ceraso–Montemaggiore wykona 2. brygada pancerna początkowo w składzie 6. pułk pancerny i 7. brytyjski pułk huzarów, wzmocniona jednym baonem piechoty, 15. pułkiem ułanów poznańskich, artylerią i przeciwpancernymi działami samobieżnymi. Piąta dywizja i zgrupowanie pułków rozpoznawczych otrzymały zadanie wiązania nieprzyjaciela od czoła. Gros artylerii wspiera natarcie 3. dywizji.
Dzień 18 sierpnia 1944, w którym miało ruszyć natarcie, z powodu ulewy i niemożności użycia czołgów wyzyskano na zepchnięcie ubezpieczeń i rozpoznanie ugrupowań nieprzyjaciela. Przeżywałem wielki niepokój, kiedy nagle przed świtem rozpoczęła się szalona ulewa, która po godzinie już uniemożliwiła ruch czołgów. Piechota, która w nocy zajęła stanowiska wyjściowe i ugrupowała się do natarcia, znalazła się w trudnej sytuacji. Szczęśliwie uszło to uwagi Niemców, bo ogniem artylerii i moździerzy mogli byli zadać nam ogromne straty.
Natarcie rozpoczęło się 19 sierpnia. Przez cały dzień trwały ciężkie walki piechoty i czołgów. Dowództwo niemieckie postanowiło zyskać czas na dokończenie budowy umocnień linii Gotów już nie przez opóźnianie, ale przez walkę. Oddziały niemieckie, wspierane silniej artylerią lekką i ciężką, bronią przeciwpancerną, wzmocnione uzupełnieniami i bronią pancerną (czołgi Panther), broniły się zawzięcie. Mimo to wieczorem opanowano wskazane cele natarcia na kierunku przełamania obrony. Obserwując bitwę, mogłem dość wcześnie ocenić, że przybiera ona obrót pomyślny, i jeszcze w godzinach przedpołudniowych wydałem dowódcy 2. brygady pancernej rozkaz przeprawienia brygady przez rzekę Cesano, by od rana 20 sierpnia rozpocząć działania oskrzydlające w kierunku na Montemaggiore.
Od 20 sierpnia główny wysiłek walki przejmuje 2. brygada pancerna, w składzie czterech pułków pancernych, wzmocniona piechotą. Cały dzień trwają zacięte walki o wzgórze i węzeł dróg Monte Rosario. Nieprzyjaciel zorganizował tu silną obronę przeciwpancerną licznymi działami typu Hornet, wprowadził do walki czołgi typu Panther oraz koncentrował stale silny ogień swej artylerii spoza Metauro. Monte Rosario zdobyto wieczorem, a oczyszczenie terenu trwało do późnej nocy.
Następnego dnia, 21 sierpnia, 2. brygada pancerna stacza dalsze zacięte walki z nieprzyjacielem, który uporczywie broni dostępu do rejonu przeprawy przez Metauro, by dać możność wycofania się niemieckiej 71. dywizji piechoty. Były to przede wszystkim walki czołgów z bronią pancerną i z bronią przeciwpancerną nieprzyjaciela, w ogniu jego ciężkiej artylerii. Załogi czołgów polskich i brytyjskich wykazały wiele inicjatywy, umiejętność walki i odwagę, zwalczając nieprzyjaciela dobrze usadowionego w terenie. W dniu tym nasza artyleria, ze stanowisk podsuniętych do przodu, wspierała skutecznie zmagania 2. brygady pancernej. Wieczorem ostatni horyzont, osłaniający przeprawy przez Metauro, został zdobyty.
Tymczasem 5. dywizja i zgrupowanie pułków rozpoznawczych utrzymywały styczność z nieprzyjacielem patrolami i wypadami, przechodząc do pościgu gdy tylko nieprzyjaciel zaczął ustępować. W trzecim dniu walki oddziały 5. dywizji wzięły czynny udział w walce, dążąc do nawiązania styczności z 2. brygadą pancerną. Działania oczyszczające trwały całą noc, i ostatecznie linię Metauro osiągnięto 22 sierpnia do ósmej na odcinku od morza po Montemaggiore, a do południa po Fossombrone. W tymże dniu oddziały polskie dokonały przegrupowań, które miały na celu osłonięcie przygotowań i zajęcie podstaw wyjściowych dla trzech korpusów 8. armii do natarcia na linię Gotów.
Bitwa o rzekę Metauro była najcięższa, jaką 2. Korpus Polski stoczył nad Adriatykiem. Nieprzyjaciel, przygotowany do obrony, rozporządzał silnym wsparciem broni pancernej, broni przeciwpancernej i artylerii. Mimo to pokonano go dzięki dobrej współpracy naszej piechoty, broni pancernej i artylerii. Lotnictwo wskutek złych warunków atmosferycznch nie mogło dać znaczniejszej pomocy. Straty nieprzyjaciela, zarówno w ludziach, jak w sprzęcie, były wysokie. Niemiecka 278. dywizja piechoty została po tej bitwie wycofana z frontu. Zdobyto lub zniszczono 9 dział SP 75 mm, 7 dział SP 88 mm, 4 działa SP 105 mm, 22 różnych dział przeciwpancernych, 3 czołgi MK III, 3 czołgi MK V, oraz wielką ilość ciężkiej i lekkiej broni piechoty.
Te walki we Włoszech nie były jednak jedyne, w których żołnierzowi polskiemu dane było uczestniczyć, gdyż w pamiętnym dla wysiłku zbrojnego Polski sierpniu 1944 walczył on również w Warszawie i we Francji.

gen. Władysław Anders

Udostępnij przez:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując przeglądanie tej strony, domyślnie akceptujesz użycie ciasteczek tzw. cookies. więcej...

Ustawienia cookie na tej stronie są ustawione domyślnie na "zezwalaj na pliki cookie", aby dać Ci najlepszy sposób przeglądania z możliwych. Jeśli w dalszym ciągu korzystasz z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub klikając na przycisk "Akceptuję", wyrażasz na to zgodę.

Zamknij