Dziewczyny od Andersa

dziewczyny_od_andersa_z_logoDziś w Warszawie Bibliotece Rolniczej na Krakowskim Przedmieściu została zaprezentowana książka Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol „Dziewczyny od Andersa”, która ukazała się pod patronatem projektu „Armia Andersa – Szlak nadziei”, którego partnerem jest Wspólnota Andersa. Spotkanie premierowe książki odbyło się z udziałem Walerii Sawickiej – żołnierki II Korpusu, która jest bohaterką książki. Na spotkaniu obecna była także Elisabeth Lester – córka Danuty Lechny służącej w czasie II wojny światowej w II Korpusie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie pod dowództwem gen. Władysława Andersa.  Książka „Dziewczyny od Andersa” opowiada o losach 19 kobiet, które wyrwały się ze Związku Sowieckiego i razem z II Korpusem Polskim przeszły cały szlak bojowy. Przedmowę do książki napisała minister Anna Maria Anders.

PRZEDMOWA DO KSIĄŻKI „DZIEWCZYNY OD ANDERSA”:

Książka „Dziewczyny od Andersa” wypełnia kolejna lukę na mapie wspomnień tego niepowtarzalnego okresu jakim była epopeja wojenna Armii Andersa i szlaku nadziei jakim kroczyła z głębi nieludzkiej ziemi przez Persję, Bliski Wschód, Egipt i Włochy, ku Wolnej Polsce. Na całej tej trasie i w największych trudach wojennych, towarzyszyły tej niezwykłej Armii niezwykłe kobiety. Wyrwane ze swego dotychczasowego życia przez ślepy los wojennej zawieruchy, musiały zmierzyć się z wyzwaniami, które nierzadko przerastały wytrzymałość zwykłego człowieka. W ekstremalnych warunkach wojennych, te zwykłe dziewczyny stawały się niezwykłe. Amazonki XX wieku, które walcząc z przeciwnościami losu odkrywały swe nowe powołanie. Mimo chwil załamania nie poddawały się. Walczyły, choć nie to było ich powołaniem.

Już same tytuły poszczególnych opowieści „Dziewczyn od Andersa” mówią wiele. Gdy czytamy „Nie nauczyłam dłoni swych gestu rezygnacji”, „Pragnęłam przeżyć”, „Egzamin z życia”, „Byłam uparta” czy ”Musiałyśmy pracować na 120%” wchodzimy w dawny świat konkretnej osoby, którą dotąd mogliśmy tylko zobaczyć na pożółkłej fotografii. Patrząc na nią i widząc te piękne młode dziewczęta w wojskowych mundurach widać jak bardzo ich życie zmieniła wojna. Ich losy przestają być anonimowe i nabierają indywidualnego rysu, który uświadamia nam jak ważne jest, by te wspomnienia nie zaginęły, by doczekały się swojej publikacji.

Dziś, gdy odchodzą ostatni żyjący świadkowie tamtych dni, „Dziewczyny od Andersa” ratują od zapomnienia nie tylko te indywidualne losy, lecz także dzieje pokolenia naszych matek i babć. W śród nich jest i moja mama Irena Bogdańska, która tak jak większość przypomnianych przez Agnieszkę Lewandowską-Kąkol dziewcząt też pochodziła z Kresów Wschodnich RP. Gdy czytam ich dzieje wciąż mam ją przed oczyma, gdy tak samo musiała to wszystko przeżyć i tak samo musiała walczyć o przeżycie.

Mamy przed sobą istotny fragment tego, co kształtowało obraz Polek XX wieku, który wszedł do kanonu narodowej pamięci. Nierozerwalnie wiąże się on z Armia Andersa, o której – opisując losy jednej z dziewcząt – autorka napisała, iż fakt jej powstania podziałał na nią „jak powiew ożywczego powietrza, jak potwierdzona badaniami wieść o leku na nieśmiertelność”. I to prawda. Wszyscy oni stali się w naszej zbiorowej pamięci nieśmiertelni, a otwierając karty „Dziewczyn od Andersa” czytamy ich dzieje i poznajemy pragnienia, dążenia oraz nadzieje jakie wyzwalały w nich wolę przeżycia, wolę przetrwania i wolę zwycięstwa. Dla siebie, dla rodziny, dla Polski.

Dla mnie obowiązkowa lektura, mam nadzieję, że dla innych również.

Anna Maria Anders

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując przeglądanie tej strony, domyślnie akceptujesz użycie ciasteczek tzw. cookies. więcej...

Ustawienia cookie na tej stronie są ustawione domyślnie na "zezwalaj na pliki cookie", aby dać Ci najlepszy sposób przeglądania z możliwych. Jeśli w dalszym ciągu korzystasz z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie lub klikając na przycisk "Akceptuję", wyrażasz na to zgodę.

Zamknij